Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Jakimiż trzeba być niepoprawnym zerem, żeby grać w życiu tylko jedną rolę, znaczyć zawsze jedno i to samo.

Na kontrabasie obsadził instrumentalistę, którego cenił szczególnie - Jacka Bruce'a. Jesienią, pod szyldem The Charlie Watts Orchestra, koncertował w Stanach. Wszyscy wiedzieli, że jazz to stara miłość
236
Charliego, ale nie o to chodziło. Czuł to doskonale Richards, on zresztą nie potrafił żyć bez koncertów. W końcu w zespole padło hasło - ruszamy w świat. Odpowiedzią było veto Jaggera. Stało się.
Mick przysłał na ręce wszystkich pozostałych członków zespołu bardzo miłe telegramy, w których tłumaczył, że nie zgadza się na żadne światowe tournee, ponieważ... ma własne plany. I już. Padły jakieś wyjaśnienia, coś o muzyce filmowej - w zasadzie nic konkretnego. O film otarł się faktycznie. W duecie z Darylem Hallem, połową duetu Hall and Oats, nagrał piosenkę do premierowego filmu Walt Disney Studios, „Ruthless People". Producentem był Dave Stewart z Eurythmics. Pod auspicjami Julien Tempie zrealizował też w Brazylii film „Run-ning Out Of Łuck", nieskomplikowaną opowiastkę o tym, jak zostaje porwany w Rio, samotnie ucieka przez dżunglę, etc. Chodziło chyba o samą zabawę. Jagger nakręcił już w Brazylii wideo do swojej solowej płyty i zachował jak najlepsze wspomnienia.
Zaczął się rok 1987 i zaczęła się nerwówka. Czy The Rolling Stones jeszcze w ogóle istnieją? Charlie wydał pierwszy w życiu solowy album - THE CHARLIE WATTS ORCHESTRA LIVE AT THE FULHAM TOWN HALL. Dla CBS. Powróciła na łamy prasy uwiedziona przez Wymana małolatka. Śliczna Mandy miała już 16 lat i z pączka zmieniła się w kwiat. Była jedną z najlepiej opłacanych w Wielkiej Brytanii modelek (do 1000 funtów za godzinę!) i wydała właśnie swój pierwszy singel, / Just Can't Wait. Wydaje się, że incydent z pewnym popularnym basistą bardzo jej pomógł w karierze. Czy chłopcom pozostały już tylko wspomnienia?
Popularny basista nie zamierzał rezygnować. Zebrał ekipę The Rolling Stones Mobile i ruszył w Anglię. W ramach zorganizowanej przez siebie akcji AIMS (ambicja, idea, motywacja, sukces) szukał młodych talentów, stwarzając muzykującej młodzieży możliwość dokonania bezpłatnych nagrań na profesjonalnym sprzęcie. Nie znalazł. Ale wciąż nie rezygnował. Miał - jak zawsze - własne sprawy. Co innego Richards. Nie wytrzymywał. „Rolling Stonesi to dla Keitha Richardsa 95% życia" -zauważył kiedyś trafnie Wyman. Bill miał szerokie zainteresowania. Poezja, muzyka poważna, film. Od pewnego czasu komputery, od lat związana ze Stonesami archiwistyka. Teraz gromadzone od ćwierćwiecza dane wprowadzał do pamięci swego gigantycznego Apple. Jeśli napisze kiedyś książkę, to będzie dopiero książka! Mick miał „własne plany", Charlie miał jazz, Ron miał pogodny charakter. Keith -poza Stonesami - nie miał nic. Tymczasem rozeszły się wieści, że Mick powrócił do studia nagraniowego, żeby przygotować materiał do kolejnej solowej płyty. To wszystko wyjaśniało. Rozpoczął się pojedynek na wywiady.
Jagger: „Nie wyobrażam sobie dalszej współpracy z Keithem. Nasze zapatrywania na to, co chcemy robić, różnią się zasadniczo".
Richards: „(w solowych nagraniach Jaggera) nie słyszałem jeszcze niczego, czego nie mógłby zrobić w ramach Stonesów".
Jagger: „Mam poczucie, że posiadam prawo do wyrażania swojej indywidualności tak, jak tylko chcę - czy to poprzez film, wideo, płytę, cokolwiek. (...) z całą pewnością zasłużyłem sobie na to, żeby móc się wyrazić w inny sposób".
237
Richards: „Mick może sobie opowiadać, co chce, ale ciągle był nieobecny, kiedy potrzebowaliśmy go w studiu".
Itd., itp., itd., itp...
W roku 1987 odszedł kolejny człowiek, którego życiowe ścieżki przecinały się nieraz z drogą Stonesów. W Nowym Jorku zmarł w wieku 59 lat Andy Warhol: Wielka to strata dla całego świata sztuki, ale nie tylko. Warhol był jednym z najbardziej znanych przedstawicieli pop-artu, odegrał także ogromną rolę w kształtowaniu się nowej zbiorowej świadomości lat sześćdziesiątych. Jego Fabryka była wzorem stylu życia nowojorskiego Undergroundu. Jego filmy stanowiły wyzwanie dla wszystkich twórców awangardy współczesnego kina. Działający pod jego auspicjami zespół Velvet Underground pozostanie na zawsze legendą rock and rolla. Pozostaną też po Andym okładki płyt - ta Undergroundu z bananem, ta Stonesów ze spodniami. I wiele innych. Przed śmiercią zdążył jeszcze zaprojektować kopertę albumu MENLOVE AVENUE, kolejnej pośmiertnej płyty Johna Lennona. Nie jest ona niestety arcydziełem.
Do wydarzeń bardziej radosnych należał ślub roku 1987 - Dave Stewart (Eurythmics) wstępował w związek małżeński z Siobhan Fahey (Bananarama). Pośród gości, obok Annie Lennox, Davida Bowie i Boba Dylana, znalazł się także Mick Jagger. To właśnie z panem młodym pracował nad nową płytą.
Obaj spędzali dużo czasu na Barbadosie, gdzie dokonywano nagrań, nic więc dziwnego, że bywały tam z wizytą ich panie. Pewnego dnia Jerry Hall odebrała z przechowalni bagażu na miejscowym lotnisku pakunek i poleciała z nim do Nowego Jorku. Tam się okazało, że pakunek zawierał 20 funtów marihuany. Niedoszła pani Jagger została aresztowana i zwolniona za kaucją - 5000 dolarów. Stając przed sądem liczyła chyba głównie na swoją urodę, kiedy tłumaczyła, że bagaż wcale nie należał do niej i że to w ogóle wszystko jakaś pomyłka... Teoretycznie groziły jej 2 lata więzienia i 50 tysięcy dolarów kary. W praktyce wiadomo było, że raczej nic się jej nie stanie, ale sprawa będzie musiała potrwać trochę czasu. Najważniejsze, że i ona odbyła swój chrzest bojowy jako dziewczyna Stonesa.
Keith tymczasem uznał, że musi przestać się miotać. Publiczne skargi typu „nie widzę sensu kontynuowania jednostronnej przyjaźni" nie prowadziły donikąd. Trzeba było zacząć działać. Musiał jakoś przeczekać, a moralną większość miał za sobą. Teraz było to już widać wyraźnie. Płyta SHE'S THE BOSS rozchodziła się słabo. Miliony „prawdziwych fanów" zespołu The Rolling Stones nie akceptowały posunięć Jaggera. Do redakcji czasopism muzycznych - „Rolling Stone", „Pulse" etc. - napływały listy niosące otuchę znękanemu sercu wiecznego rocke-ra. „Stonesi będą zawsze, czy z Jaggerem czy beż' - łączyły się zgodnie głosy czytelników. W 25 lat od założenia zespołu wyjaśniło się jednoznacznie, kto był jego sercem. Richards mógł być warunkiem wystarczającym - czy Jagger był warunkiem koniecznym? Zaczęto przebąkiwać o zastąpieniu Micka innym wokalistą. Głównym kandydatem wydawał się Roger Daltrey z rozwiązanego The Who, ale nie wszystkim podobał się ten pomysł. Zresztą rzecznik Daltreya dementował pogłoski. Czas płynął i całe szczęście, że Richards przestał go marnować.

WÄ…tki