Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Jakimiż trzeba być niepoprawnym zerem, żeby grać w życiu tylko jedną rolę, znaczyć zawsze jedno i to samo.

Nosił zwykły, codzienny strój arabski i jedyną rzeczą szczególną był jego niezwykle ostry profil.
Jak zwykle Mohamed wpadł krzycząc:
- “Sen” czy “Tęsknotę”?!
- Ani jedno, ani drugie. Tylko zwykłą rzeczywistość - odparł zdecydowanym głosem niewysoki mężczyzna. - Szukam zatrudnienia jako piekarz, a to nie jest żaden sen. Jestem absolutnie trzeźwy.
- Szukasz pracy? Ach, tak. Jak się nazywasz?
- Hassan - padło niczym strzał z pistoletu z ust poszukującego pracy. - Nazywam się Hassan.
- Czy wyrabiałeś już, kiedyś ciasto? - mruknął cukiernik.
- Wyrabiałem je na każdej pustyni. A także w każdym mieście. Wyrabiałem dwadzieścia pięć lat w Mekce i dwadzieścia pięć lat w Mokce, a ostatnie pięćdziesiąt lat wyrabiałem w Medynie.
- Dwadzieścia pięć... i dwadzieścia pięć... i pięćdziesiąt... jak to możliwe? W takim razie musisz mieć sto lat? - ryknął Mohamed.
- Aż tyle? No tak, czas leci - rzekł piekarz. - Najważniejsze, żeby nie pić.
Podszedł prosto do dzieży, podwinął rękawy i zaczął miesić. Jego ręce chodziły jak maszyna. Cukiernik patrzył zdziwiony, ale zanim zdążył coś powiedzieć, wszedł wysoki chłopak w pogniecionym białym ubraniu marynarskim. Na głowie miał czapkę z napisem: “Marynarka Królewska”. Nosił niebieskie okulary.
Mohamed popatrzył na niego podejrzliwie.
- “Sen” czy “Tęsknotę”?! - krzyknął jak zwykle.
- Tak - odparł wysoki chłopiec w marynarskim ubraniu. - Tęsknię i śnię najskryciej, żeby zostać zatrudnionym w tej znanej ciastkarni. Moje skromne odwiedziny zostały spowodowane ogłoszeniem, które miałem nieoczekiwane szczęście przeczytać w dzisiejszym wydaniu “Kuriera Palmowego”. W tej dobrze redagowanej gazecie zobaczyłem, że jest do wzięcia chwilowo stała praca...
- Przestań ględzić! Jak się nazywasz?
- Moje skromne imię jest Ali Ben Hassan El Omar Hussein Mohamed.
- Wystarczy - Ali.
- Będzie dla mnie niezasłużonym zaszczytem stawić moje siły do pana dyspozycji jako goniec. Z całą pokorą mogę skromnie stwierdzić, że zawsze cieszyłem się całkowicie niezasłużoną opinią zwinnego i szybkiego. Ja...
- Nie pleć! Gdzie pracowałeś przedtem? - ryknął cukiernik.
- Jak dotąd, biegałem przez wielkie połacie pustyni nosząc ciasta i inne mniej ważne artykuły. Byłoby niezasłużonym zaszczytem, gdybym mógł...
- Zamknij się! Zaraz będzie wieczór - przerwał mu Mohamed. - Dlaczego nosisz takie zwariowane ubranie? - spytał podejrzliwie. W głębi sklepu Hassan miesił ciasto, zupełnie jakby był robotem, lecz równocześnie bacznie się przysłuchiwał.
- Byłem kiedyś zatrudniony w zachodnim przedsiębiorstwie mającym do czynienia z rurociągami. Nosiliśmy tam wszyscy marynarskie ubrania, zgodnie z praktyczną zachodnią modą. Nie oznacza to chęci obrażania floty arabskiej. Ja... .
- Cicho bądź! Dosyć tego! Coś mi się ten twój idiotyczny strój wydaje za mały na dębie - Mohamed coraz bardziej był podejrzliwy.
- Miałem w ostatnim czasie wielki zaszczyt szczególnie szybko rosnąć - powiedział Ali kłaniając się. - Mój poprzedni szef zawsze był łaskaw mówić: “Ali tak rośnie, że aż trzeszczy”. Zresztą, moim skromnym zdaniem, długie rękawy i spodnie tylko przeszkadzają, kiedy się biegnie z ciastkami. Ja...
- Weź to ciasto i przestań gadać! - krzyknął Mohamed. - Zanieś je szybko na ulicę Bazarową numer 9B i zostaw u tkacza dywanów Ben Husseina.
- To dla mnie wielki zaszczyt - odparł nowy goniec, biorąc ostrożnie ciasto - że mogę osobiście dostarczyć tak pięknie upieczone ciasto panu...
- Cicho już. I bierz, co masz brać!