´╗┐
Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Jakimi┼╝ trzeba by─ç niepoprawnym zerem, ┼╝eby gra─ç w ┼╝yciu tylko jedn─ů rol─Ö, znaczy─ç zawsze jedno i to samo.


Ale musimy si─Ö pospieszy─ç.
- Ona wybra┼éa wolno┼Ť─ç.
Gaeri poblad┼éa, gdy b┼é─Ökitny Ssi-ruu zrobi┼é krok do przodu i si─Ögn─ů┼é pazurem do
- Wolno┼Ť─ç? - Dev uni├│s┼é brwi. - A tobie oferujemy wolno┼Ť─ç od g┼éodu. - Wskaza┼é
jej ramienia. Co┼Ť czarnego wype┼éz┼éo mu z nozdrzy. Dziewczyna zadr┼╝a┼éa i unios┼éa bla-
na rozrzucone po pod┼éodze talerze i gromadz─ůc─ů si─Ö nad nimi chmur─Ö insekt├│w. - I od
ster Luke'a.
chor├│b... - Luke poczu┼é, ┼╝e cudze macki Mocy usi┼éuj─ů penetrowa─ç jego umys┼é. - Ach.
- Cofn─ů─ç si─Ö - rozkaza┼é Skywalker.
Czy to prawda, ┼╝e ju┼╝ teraz jeste┼Ť po cz─Ö┼Ťci mechanizmem?
Obcy spojrza┼é na niego i wysun─ů┼é ponownie j─Özyczki zapachowe.
- Co? - Luke cofn─ů┼é si─Ö o krok.
- Odejd┼║ od niej. - Luke spr├│bowa┼é maksymalnie nasyci─ç s┼éowa Moc─ů.
- Twoja r─Öka. Prawa r─Öka.
Oko jaszczura zdawało się być bezdenne w swej czerni. Przykuwało uwagę, po-
Luke spojrza┼é na swoj─ů d┼éo┼ä. Dosta┼é j─ů na Endorze. Proteza do z┼éudzenia przypo-
zbawia┼éo wolnej woli. Bez w─ůtpienia ten albo podobny mu egzemplarz zahipnotyzowa┼é
mina┼éa normaln─ů ko┼äczyn─Ö.
Deva.
- To nie było z wyboru.
Ch┼éopak gwizdn─ů┼é na b┼é─Ökitnego. Brzmia┼éo to zdumiewaj─ůco podobnie do pisk├│w
- Ale czy nie jest lepsza ni┼╝ cia┼éo? Mocniejsza, mniej podatna na b├│l? Pomy┼Ťl tyl-
R2. ┼üapa odsun─Ö┼éa si─Ö od ramienia Gaeri, a obcy wyda┼é seri─Ö ┼Ťpiewnych d┼║wi─Ök├│w
ko, twój bezsensowny opór pozbawi niezliczone istoty ludzkie szansy zaznania, pełni
przypominaj─ůcych g┼éos fletu, dysponowa┼é jednak bogatsz─ů skal─ů ni┼╝ Dev.
┼╝ycia. Pozbawi je szcz─Ö┼Ťcia.
Create PDF files without this message by purchasing novaPDF printer (http://www.novapdf.com)
Dev cofn─ů┼é si─Ö pod ┼Ťcian─Ö, a Ssi-ruukowie wydobyli co┼Ť z toreb. Po chwili ka┼╝dy z
nich trzyma┼é w ┼éapie przypominaj─ůcy kr├│tkie wios┼éo przedmiot skierowany r─ůczk─ů do
przodu.
ROZDZIAŁ 16
Luke odsun─ů┼é si─Ö.
- Dev, ostrze┼╝ ich, ┼╝e miecz ┼Ťwietlny nie og┼éusza, tylko zabija. Je┼Ťli podejd─ů za bli-
Jeden z obcych uni├│s┼é dziwn─ů bro┼ä. Cienki, srebrny promie┼ä wystrzeli┼é z w─Ö┼╝szego
sko, będę musiał ich zabić.
ko┼äca. Luke bez wahania zamierzy┼é si─Ö mieczem na wi─ůzk─Ö.
- Nie wolno ci! - krzykn─ů┼é Dev. - Je┼Ťli umr─ů tutaj, z dala od u┼Ťwi─Öconej ojczyzny,
Klinga nie odbiła srebrzystej strugi, spowodowała jedynie ugięcie promienia. Za-
to czeka ich wieczne pot─Öpienie i tu┼éaczka. To dla nich straszna tragedia. Oni chc─ů ci─Ö
nim Luke zd─ů┼╝y┼é odskoczy─ç, zosta┼é trafiony. Poczu┼é si─Ö lekko odr─Ötwia┼éy i pogratulowa┼é
tylko pokona─ç, a nie zabi─ç. Obiecaj mi, ┼╝e nie pozbawisz ich ┼╝ycia.
sobie w my┼Ťlach, ┼╝e nie sko┼äczy┼éo si─Ö gorzej. Drugi obcy przysun─ů┼é si─Ö o par─Ö krok├│w i
- Nie. Ostrze┼╝ ich.
te┼╝ uruchomi┼é promiennik, celuj─ůc w nogi Jedi. Pierwszy cios nie spowodowa┼é widocz-
Dev gwizdn─ů┼é co┼Ť bardzo zaniepokojony.
nej szkody, ale drugi m├│g┼é by─ç gro┼║niejszy. Luke poprawi┼é chwyt na r─Ökoje┼Ťci miecza i
Obcy wycelowali swoje ┼éopatki. Gaeri by┼éa coraz bli┼╝ej drzwi, ale jeszcze nie do┼Ť─ç
odskoczy┼é, staj─ůc w jednej linii z oboma Ssi-ruukami. Ten dalszy musia┼é przerwa─ç
blisko. Dostan─ů j─ů, chyba ┼╝e zaatakuje pierwszy.
ogie┼ä, ale pojedyncza srebrna wi─ůzka i tak zbli┼╝a┼éa si─Ö niebezpiecznie.
Nadszedł czas, by wykorzystać Moc i obronić dziewczynę.
Niebieski wysun─ů┼é si─Ö zza plec├│w kompana i skierowa┼é bro┼ä na ┼Ťrodek pomiesz-
czenia, ograniczaj─ůc Luke'owi pole manewru.
- Nie! - krzyknęła Gaeriela, wsparła się na łokciach i strzeliła do niebieskiego ol-
brzyma.
Chybiła. Obcy przejechał jej promieniem po gardle. Dziewczyna krzyknęła i upa-
dła bezwładnie.
Luke zaatakowa┼é najmniejszego z tr├│jki, brunatnego jaszczura, odcinaj─ůc mu ┼éap─Ö,
w kt├│rej trzyma┼é tajemniczy promiennik. Gwi┼╝d┼╝─ůc przera┼║liwie, ranny Ssi-ruu odsko-
czy┼é pod ┼Ťcian─Ö.
- Nie! - krzykn─ů┼é Dev. - Nie r├│b im krzywdy!
- A co on zrobił Gaerieli?
- Nic takiego. Przyjdzie do siebie.
Na razie jednak dziewczyna się nie ruszała. Jak długo Luke nie zabije lub przy-
najmniej nie rozbroi napastnik├│w, Gaeri nie b─Ödzie bezpieczna. Wi─Ökszy, te┼╝ brunatny