Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Jakimiż trzeba być niepoprawnym zerem, żeby grać w życiu tylko jedną rolę, znaczyć zawsze jedno i to samo.

Zmarszczył się znowu i zaczął przeszukiwać biurko, dopóki nie znalazł zapieczętowanej przez siebie ta-
śmy z nagraniem. Potem, trzymając ją w jednej ręce, odwrócił się w stronę sufitu i zrobił dość niezdarny krok w górę.
Jego stopa znalazła oparcie w powietrzu i Donal oderwał się od podłogi. Wol-
no, krok za krokiem, szedł przez pustkę do najwyższego punktu w suficie. Otwo-
rzył kapsułę z taśmą i przycisnął jej samoprzylepne końce do sufitu. Wisiał przez chwilę w powietrzu i patrzył na nią.
— Śmieszne! — powiedział nagle. . . i równie nagle zaczął spadać. W odruchu
wyrobionym podczas długich ćwiczeń zwinął się w momencie upadku, wylądo-
wał na rękach i stopach, przetoczył się i wstał przy drugiej ścianie jak gimnastyk.
Otrzepał się cały i zdrowy. . . i spojrzał na sufit. Kapsuła nadal tam wisiała.
Podniósł rękę z małym urządzeniem przypiętym do nadgarstka i włączył je.
— Lee — powiedział.
Opuścił rękę i czekał. Niecałą minutę później Lee wszedł do pokoju. Donal
pokazał mu kapsułę na suficie.
— Co to jest? — zapytał. Lee spojrzał.
— Kapsuła z taśmą — powiedział. — Chce pan, żebym ją zdjął?
— Mniejsza o to — odparł Donal. — Jak sądzisz, skąd się tam wzięła?
— Jakiś żartowniś na dryfującym krześle — orzekł Lee. — Chce pan, żebym
się dowiedział kto?
— Nie. . . mniejsza o to — zakończył Donal. — To wszystko.
Lee ukłonił się i wyszedł z pokoju. Donal rzucił jeszcze jedno spojrzenie na
kapsułę, po czym podszedł do przeszklonej ściany pokoju i wyjrzał na zewnątrz.
Pod nim rozpościerał się jasny dywan miasta. W górze wisiały gwiazdy. Patrzył
na nie przez parę minut.
Nagle roześmiał się na głos wesoło.
— Nie, nie — powiedział do pustego pokoju. — Jestem Dorsajem!
Odwrócił się plecami do szyby i zaczął szybko przebierać się do kolacji. Był
zaskoczony, kiedy przekonał się, jak bardzo jest głodny.
Protektor
Dowódca sił lądowych Ian Ten Graeme, wyniosły, śniady mężczyzna, kroczył
przez pokoje protektora Procjona z tajnym prywatnym meldunkiem w dużej dło-
ni. W pierwszych trzech pomieszczeniach nikt nie zastąpił mu drogi. Ale przed
drzwiami gabinetu protektora jego osobista sekretarka w zielono-złotym stroju
służbowym odważyła się powiedzieć półgłosem, iż protektor polecił, aby mu nie
przeszkadzano, Ian ledwo na nią spojrzał, pchnął drzwi gabinetu i wmaszerował
do środka.
Zastał tam Donala stojącego w słupie intensywnie żółtego światła Procjona
przed przeszkloną szybą, wyglądającego na Portsmouth i najwyraźniej pogrążo-
nego w myślach. W ciągu ostatnich dni często zaskakiwano go w takiej pozycji.
Obejrzał się na odgłos kroków Iana.
Sześć lat militarnych i politycznych sukcesów zostawiło nieuchronne ślady
na twarzy Donala, ślady wyraźnie widoczne w świetle słonecznym. Na pierw-
szy rzut oka nie wyglądał poważniej od młodzieńca, który opuścił Dorsaj kilka
lat temu. Ale po bliższym przyjrzeniu się widać było, że zrobił się masywniej-
szy. . . a nawet trochę wyższy. Z tym że przyrost wagi — co prawda niewielki —
nie złagodził wyrazistych rysów jego twarzy, ale wręcz uwypuklił je i wyostrzył: Oczy wydawały się teraz głębiej osadzone, a nawyk rozkazywania — który stał
się już podświadomie stylem bycia — rzucał niewidoczny cień na jego czoło, tak że ludzie bez namysłu słuchali go, jakby to było oczywiste.
— I co? — odezwał się, kiedy Ian podszedł.
— Zajęli Nową Ziemię — odpowiedział wuj i wręczył mu taśmę z meldun-
kiem. — Tajna prywatna od Galta.
Donal wziął taśmę automatycznie, a głębsza, bardziej ukryta część jego na-
tury natychmiast przejęła władzę nad umysłem. O ile sześć lat wpłynęło na jego wygląd i zachowanie, tym większe zmiany spowodowało we wnętrzu. Sześć lat